o mnie

Oto ja, 68 kilo czystej ambicji

Gdy pochodzisz z osiedla przypominającego amerykańskie getto, często słyszysz, że w życiu niczego nie osiągniesz. Jedyne na, co możesz liczyć, to social, miejsce na kasie, lub przekręty. Przez całe życie borykałem się z mentalnością blokowiska. Zawiścią przez, którą za każdym razem ktoś próbował ściągnąć cię na dno.  Moje całe życie to szarpanina, z ludźmi, z życiem, z losem i  każdym kto mówił, że nie dam rady. Wiedziałem jednak jedno – NIGDY!

Beton zabija marzenia, ale też kształtuje charakter. Mi pomógł podnieść gardę i wysuwać lewy prosty za każdym razem, gdy los uderzał w bebechy. Ok, ale koniec tych sentymentów. Celem mojego bloga nie jest użalanie się nad sobą, lecz dzielenie się swoją wiedzą i motywacją. Jeśli szukasz tych dwóch rzeczy, to dobrze trafiłeś(łaś).

Życie depcze wyobraźnię

W szkole nie byłem mistrzem z geografii i języka polskiego, ale zawsze lubiłem liczyć. Matematyka przychodziła mi łatwo, przez całą podstawówkę i ogólniak. Dzięki temu, w szkołę średniej byłem skarbnikiem, który po mistrzowsku planował wydatki. Matematyka pomocna była nie tylko w szkole, ale również poza nią. Umiejąc dobrze liczyć, wiesz jak wycenić swoją pracę i nie dać się naciągnąć. Matematyka to dobra rzecz, dla przedsiębiorców i inwestorów(!).

Po zakończeniu ogólniaka dostałem się na studia matematyczne. Nie był to uniwerek jagielloński ani warszawski, ale zawsze coś. Niestety na drugim roku moja sytuacja rodzinna bardzo się pogorszyła, przez co musiałem zrezygnować ze studiów. Niestety – życie depcze wyobraźnię

By móc pomóc rodzinie i związać koniec z końcem znalazłem pracę w banku. Osiem godzin pracy przy biurku, 20 minut przerwy, codzienne użeranie się z klientami, znoszenie nieustannych fochów szefa i beznadziejna pensja. Nienawidziłem tego.

Patrz szerzej i myśl długoterminowo

Jedynym plusem tej roboty była możliwość kontaktu, ze specjalistami od inwestowania. Nie lubiłem tych nadętych bufonów, no ale wiedzieli, jak zarabiać pieniądze. Obcując z tymi ludźmi miałem okazję usłyszeć co mówią i co robią, dzięki czemu liznąłem potrzebnej wiedzy. Wtedy właśnie zainteresowałem się inwestowaniem.

Inwestowanie to szeroki zakres  aktywów do wyboru. Waluty, ropa, złoto, obligacje itp., o charakterze długoterminowym i krótkoterminowym. Z rozmów z doradcami wynikało, że jeśli chcesz zarobić szybkie pieniądze, to lokaty krótkoterminowe są idealne. Jednak prawdziwe pieniądze robi się na lokatach długoterminowych. Rzeczy które kupujesz teraz i sprzedajesz za pięć lat za znacznie większe pieniądze. Idealnym rozwiązaniem mogły być brylanty i diamenty.

Na te błyskotki ciągle jest popyt, bo nieustannie przyciągają one zarobionych ludzi, z każdej strony świata. Dzięki temu ich cena regularnie wzrasta od kilkudziesięciu lat. Podjąłem wtedy decyzje, że zacznę inwestować, a pierwsze prawdziwe pieniądze zainwestuje w brylanty inwestycyjne.

Analizuj każdy krok i nie daj się zaskoczyć

W rzeczywistości inwestowanie krótkoterminowe to forma hazardu, coś w styl obstawiania wyścigów na Służewcu. By dobrze obstawić, musisz mieć odpowiednie informacje. Wiedzieć w jakiej wybrany przez Ciebie koń jest formie i kto go prowadzi. Z inwestowaniem jest podobnie. Wiedza jest kluczem do sukcesu trafnych inwestycji. Gdy to sobie uświadomiłem, zacząłem się dokształcać.

Przeznaczyłem na to trzy miesiące. Przez ten czas odłożyłem sobie, też kilka stówek, by mieć od za co inwestować. Gdy czułem że jestem gotów, zainwestowałem w krótkoterminowe aktywa. Nie wiem czy to wiedza, czy szczęście, ale wkładając 300 złoty, wyciągnąłem 489 złotych. Potem wkładając  500 złotych, wyciągnąłem 975 złotych. Łącznie w miesiącu, inwestując po godzinach pracy, udało mi się wyciągać dwie wypłaty. Z czasem było już tylko lepiej.

5-6 tysięcy netto w miesiąc, nie wychodząc z domu, bez dyplomu i wykształcenia. Tyle zarabiał zwykły chłopak z bloku na inwestowaniu. Taka passa trzymała się przez niemal pół roku. W krótkim czasie rzuciłem robotę i utrzymywałem się tylko z tego. Czułem się, jak król świata, a moje ego przeszło wszelkie granice. Stałem się bucowatym egocentrykiem, który miał wszystkich za frajerów. Nie chciało mi się dalej rozwijać, uczyć, czytać, ani przygotowywać strategii. Byłem zarobiony i miałem to gdzieś. Przestałem:

  • Analizować rynek,
  • Wzbogacać swoją wiedzę,
  • Myśleć logicznie
  • Nie ulegać emocjom.

Takie podejście musiało mieć swoje konsekwencje. W pewien feralny poniedziałek, gdy będąc na kacu chciałem zarobić inwestując, w jeden dzień straciłem połowę oszczędności. Nie wiem nawet kiedy prawie 25 tys. złotych. Moja zbyt duża pewność siebie i brak przygotowania, niemal doprowadziły mnie na bruk. Uświadomiłem sobie wtedy:

  • Analizuj każdy krok i nie daj się zaskoczyć,
  • Czas pomyśleć o przyszłości.

Inwestycja w przyszłość

Gdy wytrzeźwiałem i doszła do mnie myśl, że w jeden moment, straciłem tyle pieniędzy. Uznałem, że czas na zmiany. Pieniądze, które mi zostały chciałem zainwestować w bezpieczne i długoterminowe aktywa. Po rozmowach, konsultacjach i wnikliwej analizie diamenty, okazały się najlepszym rozwiązaniem.  Wiedząc co warto i za ile, kupiłem brylanty i diamenty. Wiedziałem, też że jeśli sprzedam je po miesiącu, to stracę wszystkie pieniądze. Dlatego schowałem zakupione diamenty, a sam wróciłem do pracy.

Mając wiedzę i doświadczenie w bankowości znalazłem lepszą pracę. Dalej zajmowałem się inwestowaniem, ale zostałem przy stałym zatrudnieniu. Minęły trzy lata. Utrzymywałem się z pracy i inwestowania. Okazało się, że przez ten czas cena diamentu wzrosła o 40%. Sprzedaż była kusząca, lecz postanowiłem poczekać. W między czasie kupiłem kilka innych diamentów, których sprzedaż odłożyłem na później. Ich cena z czasem również zaczęła wzrastać.

Minęło sześć lat, od czasu pierwszej inwestycji w diamenty. W tym czasie ich cena wzrosła o 68%, dzięki czemu zarobiłem ponad dwa razy tyle, ile zainwestowałem. Chwilę później sprzedałem kolejne kamienie, które kupiłem przed czterema laty. Ich cena wzrosła o 47%. Kolejny czysty i bezpieczny zysk. Pieniądze te dały mi nie tylko zwrot kosztów, ale również fundusze na dalsze inwestycje. Głównie w diamenty. W obecnej chwili mam zakupionych kilkadziesiąt kamieni, które czekają na wzrost swojej ceny. Są one formą zabezpieczenia mojej przyszłości.

 Świat jest Twój, nie daj go sobie odebrać

Ze starych kamienic do apartamentu na ósmym piętrze zamkniętego osiedla. Tak wygląda moje życie. Nie musisz wierzyć w moją historię, ani też w ten wyświechtany slogan. Nie szukam poklasku, ani też reklamodawców na bloga. Prowadzę tę stronę, bo chcę podzielić się swoją wiedzą, doświadczeniem i umiejętnościami.

Inwestowanie wydaje się banalne. Wystarczy wybrać aktywa, postawić pieniądze i kliknąć w przyciski. Niestety takie podejście szybko doprowadza do strat finansowych. Wtedy nie jest winna ani giełda, ani doradcy, tylko Ty – inwestor, który się nie przygotował. Należy zatem pamiętać, że inwestowanie to gra dla dużych i myślących facetów.

Nie popadajmy jednak w przesadę. Ja też nie jestem z bogatego domu, mnie nie wychowywali bogaci rodzice i nie dostałem auta na osiemnastą. Tak jak większość ludzi w tym kraju, sam musiałem walczyć, by zmienić swoje życie. W moim przypadku ową walką było poszerzenia wiedzy. Nie chciałem skończyć na kasie w tesco, ani jako popychadło w banku. Niby miałem talent do liczenia, ale nie miałem potrzebnej wiedzy. Teraz  wiem, że jedynym kluczem do osiągniecia sukcesu w jest:

  • Wiedza,
  • Przygotowanie,
  • Spokój,
  • Myślenie długoterminowe.

Tych trzech rzeczy chciałbym nauczyć swoich czytelników. Świadomości jak ważny jest rozwój, a także walka ze wszystkimi przeciwnościami. Inwestowanie to wspaniała droga do wyjścia z biedy i ubóstwa, ale wpierw trzeba wiedzieć jak się do tego zabrać.

Jesteście gotów?